Jestem prostym człowiekiem - widzę cokolwiek
z działki „kultura”, myślę - lubię to.
Poszukuję, czytam, obserwuję, przetwarzam. Destyluję, dziele się, męczę. Jak
wiadomo jednakże, zabawa sam ze sobą nie
jest nigdy dostatecznie satysfakcjonująca. A więc "Jak zostać bezdomnym"
powstać musiało.
Dlaczego bezdomna? Bo nie przypisana do żadnej kategorii, konkretnej
filozofii bądź stylu. Im więcej poznawałam, tym coraz głębiej odczuwałam, że
kultura i idee to zbyt szeroki horyzont, aby dać się zaszufladkować do jednej,
a nawet kilku kategorii. Bycie rozproszonym, rozlatanym, zainteresowanym
wszystkim, czyli bycie duchowo bezdomnym jest dobre.
I nieważne, czy będziemy zaczytywać się w
rozprawach filozoficznych Heideggera, czy oglądać musical "Mamma mia".
Nieważne, czy będziemy celować w kulturę niską, czy wysoką. O ile będziemy
czerpać z tego radość i inspirację to znaczy, że warto. Tylko tyle i aż
tyle.
Zapraszam więc do zabawy w internetowym
kartonie, na internetowym dworcu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz