CZY W DZISIEJSZYCH CZASACH MOŻNA MIEĆ LENIA


Obserwując trendy i opinie w mediach społecznościowych ma się wrażenie, że ten kto wiedzie normalne, stonowane życie jest niegodnym uwagi frajerem. Aby być kimś, nie wystarczy już przeżyć żywota po prostu jako dobry człowiek. Trzeba za to, na najwyższych obrotach latać jak opętany przez dnie całe - od siłowni zaczynając, poprzez ultra ciekawą i pasjonującą pracę, na 50 turbo rozwijających hobby  kończąc. Oczywiście dzierżąc przy tym instagramowe berło, czyli nieoceniony selfie stick.



I mogłabym nawet na to przystać. Biegać, tańczyć, nurkować i szydełkować. Bo kto by chciał okazać się nudnym szaraczkiem. Problem jest jeden – często cierpię na lenia. Takiego porządnego, że gdybym żyła w świecie Pottera i Voldemorta to na zaklęcie Expexto Patronum moja różdżka, miast rączego zwierzaka, wyplułaby zapewne łóżko. Ewentualnie wynurzyłby się z niej jakiś Snorlax. Tak to u mnie wygląda – dużo chęci, ale z egzekucją natchnionych planów różnie bywa. Czuję się w tym osamotniona Natrafiając bowiem na blogi motywacyjne, słuchając wzniosłych przemów life coachów, czy przeglądając przypadkowe profile na instagramie uderza mnie to, że wśród tych wspaniałych ludzi nie istnieje coś takiego jak lenistwo. I wtedy odzywa się w głowie wstrętny moralniak i w ogóle człowiek czuje się równie wartościowy, co złoty w 88'.



TROCHĘ WSTYD

Jedni zdobywają koronę Europy, opiekując się także osieroconymi patyczakami, mając przy tym czas na idealne pożycie ze współmałżonkiem i wychowywanie perfekcyjnych pociech. Podczas gdy inna grupa, w której – wydaje mi się - niechlubnie przoduje, cieszy się z dnia, w którym zdąży wypić rano kawę, odbębnić osiem godzin w pracy i ugotować znośny obiad. Czyżbym była człowiekiem gorszego sortu? Nie przesadzajmy. Ale czy powinno być mi wstyd? Myślę, że trochę owszem. Nie za dużo, co by nie przesadzać i nie chodzić w worze pokutnym za grzechy lenistwa, ale sumienie powinno nas lekko zakłuć w tyłek. Co prawda, nie każdy ma tyle piniondzów, co by móc przejechać pół świata, lub predyspozycji i zdolności do dziwacznych hobby, ale tak naprawdę mając tylko te przysłowiowe dwie ręce i dwie nogi jesteśmy w stanie wiele zdziałać. Bez większego spinania się i partycypowania w wyścigu socialszczurów można całkiem miło spędzić życie. 


Muszę jednak wrócić na chwilę do pierwszej, anty-leniwej części społeczeństwa.


JAK ONI TO ROBIĄ, 

Że osiągają tak wiele? Czyżby ich doba miała więcej niż 24 godziny? Patrząc na co poniektórych znajomych z fejsbuka mam wrażenie, że obcuję z cyborgami. Albo półbogami z linii Zeus-leśne nimfy, bo wszystko u nich takie piękne, lśniące i sprężyste. Zero brzydoty, motywacja na najwyższym levelu i bajkowe życie, niczym dzieciaków szejka. Jak to możliwe,  zapytuję? No właśnie, czy w ogóle możliwe…

Już jakiś czas temu nauczyłam się wszystkie te rewelacje z portali społecznościowych brać z dużym przymrużeniem oka. Niby rzecz oczywista, niemniej często zdarzało mi się czuć coś w rodzaju zazdrości widząc koleżanki w nienagannym makijażu na siłowni, podczas gdy ja gniłam przed laptopem w dziurawych legginsach i z okruchami chipsów na brodzie. Zorientowałam się jednak, że nie każdy jest w stanie przyznać się do lenistwa, czy pokazać się od tej gorszej, niewystrojonej strony i w sumie po co, skoro za to nie posypią się suby, lajki powszechny fejm. Stąd Instagram zasiedlają głównie piękni, mądrzy i z taaakimi wielkimi mięśniami.

Nie oszukujmy się, ludzie w sieci lubią sobie od czasu do czasu (niektórzy non stop) kłamać - o, pardon – nałożyć odpowiednie filtry na swoje życie. Tak moi drodzy, rzeczywistość jest znacznie przyjemniejsza i łatwa w odbiorze w barwach Juno i Lo-fi.


TO MOŻNA MIEĆ W KOŃCU TEGO LENIA, CZY NIE

Powiem Wam, że oczywiście, że można. A nawet trzeba. Zwariowalibyśmy wszyscy, żyjąc non stop tak, jak przykazują to specjaliści ds. motywacji i hajlafu. Jesteśmy w końcu tylko ludźmi, którzy od czasu do czasu muszą zawinąć się w koc na kształt burrito i spędzić cały dzień z WikingamiAlbo w samych gaciach i z sześciopakiem piwa przegrać całą noc w Battlefielda. Normalka. Co prawda, gdy takich dni jest znacznie więcej niż tych, które spędzamy bardziej owocnie zaczyna być nieciekawie. I powinno się wtedy pomyśleć o zmianach w trybie raczej natychmiastowym. Nie warto przeginać i w drugą stronę, bo ciężko jest żyć bez czasu na złapanie oddechu.
Nie będę wielkim odkrywcą mówiąc, że najlepiej byłoby we wszystkich zachować racjonalny umiar, ale co ja poradzę, że tak to w życiu jest. Skrajności są do dupy i już. 

A zatem nie zabijajcie na amen Waszego wewnętrznego lenia pod wpływem zdjęć jakiegoś pajaca w trykocie (z całym szacunkiem dla ludzi uprawiających sporty wszelakie). W odzyskaniu równowagi psychicznej nic nie pomaga lepiej niż porządny, jednodniowy leń. 

you might also like

o ludzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bezdomna

czyli Karolina - wodzirejka na tym dancingu. Zapraszam do bycia bezdomnym kulturowo, bo to naprawdę świetna rzecz. Wino, szmira i kicz to moja dewiza.